Hej!
Witam was bardzo serdecznie w niedzielę? Co tam u was kochani? Jakie macie plany na dzisiejszy dzień? Ja wybieram się później na Starówkę, poczuć klimat Świąt oraz zobaczyć ciężarówkę Wedla i posmakować czekoladowych słodkości.
Ostatnio zakupiłam kartę UNLIMITED Cinema City, która umożliwia mi chodzenie do kina, tyle razy, ile mam na to ochotę. Za 46 zł miesięcznie, mogę chodzić na tyle filmów, ile tylko chcę. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu, gdyż uwielbiam chodzić do kina, uwielbiam atmosferę i klimat, jaki tam panuje. W tym tygodniu byłam już na trzech filmach: "Miłość jest wszystkim", 'Creed II" i "Narodziny gwiazdy".
Postanowiłam zrobić tutaj na blogu nową serią, pod nazwą : "Czas do kina", gdzie będę recenzować obejrzane filmy.
'Kong- wyspa czaszki"
Pierwszy pod lupę wezmę film: "Narodziny gwiazdy". O tym filmie było bardzo, bardzo głośno. Wszędzie słyszałam pozytywne recenzje i słowa zachwytu. Ale czy słusznie?
"Narodziny gwiazdy" to muzyczny melodramat w reżyserii Bradleya Coopera. Opowiada o płomiennym romansie upadającej gwiazdy country (Jackons Maine) z Ally, ze zwykłą dziewczyną pracującą w restauracji jako kelnerka. Dziewczynie, która nie do końca wierzy w siebie, poza wiarą w swoje umiejętności wokalne, jednakże bojącą się zrobić ten krok do przodu.
Ally występuję w klubie razem z draq gueen, gdzie spotyka ją właśnie Jackons. Jest pod wielkim jej wrażeniem. Ta dwójka otwiera się przed sobą i nawiązuję się między nimi płomienny, żarliwy romans. Płomienny i gorący, a jednak bardzo szczery i naturalny. Zachowują się jak dwójka nastolatków, którzy zaznali wolności.
Jackons Main zaprasza Ally na swój koncert, gdzie mimo "duchów jej przeszłości" zachęca ją do wystąpienia razem z nim przed publicznością. Od tego występu i oczywiście utworów takich jak: :"Shallow" czy "I will never love again", "Maybe it's time" wszystko się zaczyna. Ally staje się światową gwiazdą, która stawia pierwsze kroki na światowych scenach i zaczyna zdobywać rzesze fanów. Pomaga jej Jackons, który niszczy samego siebie. Jedna gwiazda się rodzi i swoją naturalnością i charyzmą oraz wielką wrażliwością szybuje w górę, natomiast druga dokonuje swojej własnej destrukcji.
Czy miłość do muzyki pokona strach przed "duchami przeszłości"? Czy miłość przezwycięży alkohol, narkotyki i ciemną stronę życia gwiazdy country?
Na uwagę zasługują przede wszystkim utwory wykonywane przez artystów. Są naprawdę mocne, dobre i potrafią mocno przeszyć człowieka i wniknąć wgłąb jego skóry.
Gra aktorska Bradleya Coopera, jak i piosenkarki Lady Gagi jest na miarę światowego kina. Więc naprawdę super!
Lecz poza tym, nie mogę powiedzieć, że film mi się podobał i łączyć się z tymi wszystkimi, którzy wyrzucali zapłakaną chusteczkę za chusteczką. Produkcja była dla mnie zbyt typowa, siedząc na filmie, wiedziałam, już co będzie dalej i jak się skończy, nie czytając oczywiście wcześniej żadnych recenzji. Logika sytuacji i zachowań była bardzo do przewidzenia, co nie wpływa pozytywnie na odbiór przez widza. Po prostu w niektórych momentach się po prostu nudziłam i ziewałam. Miłość dwójki osób, dorosłych, dojrzałych została w niektórych momentach sprowadzona do miłości dwójki dzieciaków i to nie w pozytywny sposób. Przykład: Jackons chce, żeby Ally z nim zagrała, ona nie chce, a jednak się zgadza... i taki sytuacji było bardzo dużo.
Film powinien zaskoczyć i być nieprzewidywalny. Niestety tego nie można powiedzieć o tej produkcji. Rozumiem zamysł reżysera i wprowadzenie do aktorskiej świty Lady Gagi. Pokazanie jej twórczości z całkowicie innej strony, odrzucenie schematów z utworów, takich jak: "Poker Face", czy "Bad Romance", tylko po co? W filmie znów przejawia się schemat na początku naturalnej, świeżej Ally, która za pomocą siły swojego głosu chce zaskoczyć i przemówić do ludzi. Tylko ona i fortepian. Natomiast później i tak zmienia swój wizerunek, staje się produktem w rękach producenta. Lady Gaga najpierw naturalna, potem wykreowana, w życiu osobistym, jak i filmie.Tylko po co, aż tak dużo zamieszczać tego w produkcji? Szczerze wystarczyłoby bardziej popracować na fabułą, kolejnością, mniejszą ilością piosenek, bo człowiek nie zdążył usłyszeć dialogu, a już leciała piosenka i przede wszystkim zastanowić się czego chce od siebie osoba pokazywana w filmie, czy być w końcu zwykłą dziewczyną z silnym głosem, czy znów wykreowanym tworem, gdyż troszkę się tu pomieszało.
A w kolejce już czekają:
- "Miłość jest wszystkim"
-"Creed II"
FACEBOOK: https://www.facebook.com/HappyMaledine/
TWIITER: https://twitter.com/HappyMaledine







Komentarze