#16

Dobry wieczór ! Witam cieplusio, choć za oknem zimno, mroźnie i szaro.

Usiadła sobie z ciepłym kubkiem gorącej kawy. W miękkim fotelu z wygodnymi poduszkami. Rozkoszowała  się ciepłem grzejącego w rogu kominka. Patrząc na odbywające się tam widowisko iskierek ognia czuła w ręce ogrzewające ją ciepło kawy - jej ulubionej czekoladowego cappuccino. I ten rozchodzący się po mieszkaniu zapach, od razu spowodował na jej buzi uśmiech. Otaczające ją dokoła ciemno, z migającą w rogu pokoju dużą lampą, która co jakiś czas gasła na kilka chwil, dając wrażenie kompletnej pustki.
- Pustki? - pomyślała.
Zimny, listopadowy wieczór sprawił, że chciała się na chwilę zatrzymać. Usiąść i na spokojnie zebrać wszystkie myśli. W uszach słychać tylko pojawiające się od nowa piosenki Manchesteru. 
Za oknem miliony światełek,które tworzą morze rozpraszającego się światła. Mogła tak stać i stać w nieskończoność, patrzeć i patrzeć. 
- Najpiękniejszy widok, jaki kiedykolwiek widziałam. - pomyślała.
Od kiedy widziała go po raz pierwszy zakochała się. Wpatrując się w ten nieziemski widok, poczuła się wolna, spokojna i co najważniejsze czuła  się sobą. 
" Be yourself", że niby za proste? Cisza w duszy, że niby za łatwe? Całkowite wyciszenie, za trudne?
Wtedy dla niej nie liczyło się nic, chciała, żeby ten czas trwał do końca świata i nigdy się nie kończył. Pomyślała o powrocie, o tym, co ujrzy, jak znowu "tam" wróci. Będzie kłębkiem nerwów, jednym wielkim znakiem zapytania. Zimne dłonie, zimo wokół. Zimy świat. 
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Miasto rozświetlają tysiące kolorowych lampek. Wieczory na Starówce pachną zimą, ciepłą kawą, piernikami, miłością, przytulaniem. Na taki klimat czeka. Czeka na uśmiech, na to, by chociaż raz zatrzymać się na środku Starówki z trzymającą dłonią jego ciepłą dłoń , spojrzeć w niebo, z którego prószy leciutko śnieg, zakręcić się wokoło, podskoczyć i powiedzieć " Mam wszystko, co chciałam, mam Jego ".
Tak niewiele potrzeba, do pełni szczęścia. Wyłączyć wszystkie smutki, wszystkie złe chwile, wyeliminować niepotrzebne nam osoby. Takiego właśnie wieczoru było jej trzeba.
Nadal siedzi, patrzy w okno, trzyma w dłoni kubek zimnej już kawy, ale nie potrafi oprzeć się tej chwili. Światła co chwila rozbłyskają na nowo, a w jej sercu powoli następuje właśnie ta cisza i uspokojenie, którego tak właśnie potrzebowała.Wstała, podeszła bliżej. Zamknęła oczy. 
- Dość mam już pustych dni i Świąt, których nie było... - nuciła cichutko.
Poczuła Jego ciepły oddech na karku i oplatające Ją jego dłonie, stali tak długą chwilę.
-Kochanie, mamy siebie, nikt nam tego nie zabierze. Przeznaczenie jest po naszej stronie. Dość mam już pustych dni i Świąt, których nie było. Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie szczęściu nic nie grozi - zanucił. 
Połączyli się w długim, namiętnym pocałunku, z tysiącem rozbłyskających światełek na niebie. 



Komentarze